Prezentujemy: 462 biografii muzyków, 2010 recenzji, 534 artykułów, 267 wywiadów, 7850 płyt, 1759 linków, 515 galerii
RECENZJA
Okkyung Lee, Peter Evans, Steve Beresford - Check for Monsters

Obszar muzyki improwizowanej, tej o poza-jazzowej proweniencji, pozostaje dla mnie wciąż w dużym stopniu terra incognita. Poniższa recenzja pisana jest więc z perspektywy laika, który tylko czasem lubi wypuścić się na wycieczkę w nieznane. Kiedy jednak płyta podoba mi się tak bardzo, jak ma to miejsce w przypadku „Check for Monsters”, wychodzę z założenia, że warto przynajmniej zasygnalizować ten fakt.

Album jest dziełem trójki muzyków, którzy spotkali się na krótką trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych w marcu 2008 roku. Steve Beresford to jeden z nestorów brytyjskiej muzyki improwizowanej, człowiek o ogromnym doświadczeniu artystycznym, który współtworzył setki projektów i współpracował z niemal wszystkimi liczącymi się nazwiskami na scenie. Towarzyszy mu dwoje młodszych muzyków, aczkolwiek o ustalonej już reputacji: Peter Evans i Okkyung Lee. Oboje posiadają na swoim koncie zarówno albumy solowe, jak i liczne kolaboracje, dzięki czemu są rozpoznawalni nawet dla kogoś, kto, jak ja, tylko pobieżnie śledzi scenę muzyki improwizowanej. Dwa wspólne występy tria zostały nagrane i materiał z nich trafił na płytę. Na całość składają się więc cztery utwory, z czego trzy zarejestrowane w Nowym Jorku a jeden w Filadelfii. Tyle liczb i faktów.

Muzyka zawarta na „Check for Monsters” jest porywająca. Mimo dystansu pokoleniowego, między artystami panuje niemal telepatyczne porozumienie; cały czas coś się dzieje, tempa, barwy i nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale gra każdego z trojga muzyków jest bezbłędna a reakcje błyskawiczne. Dzięki temu album brzmi niezwykle spójnie i – jak na standardy muzyki improwizowanej – przystępnie. Zupełnie jakby każdy z nich miał ściśle określoną, przypisaną sobie rolę w tworzeniu organicznej całości. Beresford jest architektem projektu, dźwięki jego fortepianu, pozornie luźno i nonszalancko porozrzucane w przestrzeni, w istocie tworzą szkielet konstrukcyjny, obramowują i osadzają grę partnerów. Czasem porusza się po obrzeżach, kreśląc granice muzyki, innym razem znajduje się w samym centrum, wznosząc jej fundamenty. Evans odpowiada za ornamenty, imponując szerokim spektrum dźwięków, które potrafi wydobyć z instrumentu. Wciąż zaskakuje barwą czy techniką gry. Z kolei Lee to tekstury, jej balansująca na granicy hałasu gra na wiolonczeli stanowi szczelne tło lub fasadę dla pozostałej dwójki, idealnie ich uzupełniając.

Impresja ta jest oczywiście znacznym uproszczeniem. W istocie muzycy cały czas wymieniają się rolami, a ich gra jest niezwykle płynna i dynamiczna. Ważne jednak, że dają sobie dokładnie tyle miejsca, ile jest potrzebne, aby każdy dźwięk był zestrojony z tym, co przed nim, za nim i wokół niego. Wspomniałem, że płyta brzmi przystępnie. Rzeczywiście, przez większość czasu właściwie nie ma problemu z rozpoznaniem, jakie instrumenty grają a ich wzajemne interakcje i połączenia pomiędzy dźwiękami również nie powinny stanowić problemu dla odbiorcy osłuchanego ze współczesnym „progresywnym” jazzem. Czy jednak „Check for Monsters” to tylko doskonały free-improv dla początkujących, czy też łakomy kąsek dla koneserów tego typu grania? Nie potrafię odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Dla mnie to niewątpliwie płyta roku. Słucham jej od lutego i wciąż nie mogę przestać się zachwycać zgraniem i muzyczną wyobraźnią tej trójki artystów. Ale to tylko opinia laika.

Artur Szarecki

Data wstawienia: 2009-11-13


SPONSORZY SERWISU
POLECAMY


  Wstecz  Do góry  Napisz do nas  Drukuj
© 2002-2009 Andrzej E. Grabowski & Rafał Fagas & Kamila Szczepaniak